
Voice Odtwarzacz audiobooków
autorstwa Paul Woitaschek
4,4
- Bezpieczeństwo
- 100% Safe
- Kategoria
- Muzyka i dźwięk
- Oceny
- 4,4
- Cena
- Free
- Pobierz
- 500.00K
Ta aplikacja jest bezpieczna, niezawodna i bezpłatna w instalacji. Możesz ją szybko pobrać bez ryzyka zainfekowania złośliwym oprogramowaniem.
Zrzuty ekranu






Analiza autorstwa Getfullapps
Jeśli masz własne audiobooki zapisane w pamięci telefonu i chcesz po prostu wygodnie ich słuchać, Voice Odtwarzacz audiobooków jest aplikacją, którą warto sprawdzić. Ja odbieram ją jako narzędzie stworzone dla osób zmęczonych traktowaniem długich nagrań jak zwykłych plików muzycznych. Zamiast rozbudowanej platformy z katalogiem książek dostajemy odtwarzacz do własnych materiałów, z timerem snu i zakładkami. To niewielka różnica w opisie, ale w codziennym użyciu ma duże znaczenie.
Aplikację rozwija Paul Woitaschek, a jej miejsce w kategorii muzyki i dźwięku jest dość charakterystyczne. Nie próbuje zastąpić usług oferujących abonament, rekomendacje i gotową bibliotekę. Jej sens zaczyna się wtedy, gdy pliki już są w telefonie albo chcemy zachować pełną kontrolę nad tym, czego słuchamy. Największą zaletą Voice jest skupienie na samym słuchaniu, bez dokładania całego ekosystemu wokół audiobooków.
Jak Voice działa podczas zwykłego słuchania
Po uruchomieniu nie miałem wrażenia korzystania z aplikacji zaprojektowanej do przeglądania setek propozycji. To raczej spokojny odtwarzacz, w którym najważniejsza jest lista własnych nagrań i możliwość wrócenia do książki w odpowiednim miejscu. Takie podejście spodoba się osobom, które nie potrzebują sklepu, konta ani kolejnych rekomendacji. Jeżeli jednak oczekujesz natychmiastowego dostępu do katalogu audiobooków, Voice nie będzie alternatywą dla aplikacji abonamentowych.
W praktyce najważniejszy jest sposób organizacji plików. Warto przed rozpoczęciem słuchania uporządkować nagrania według tytułu książki i kolejności rozdziałów. Voice jest odtwarzaczem własnych plików, więc porządek po stronie użytkownika wpływa na komfort bardziej niż w usługach, które same pobierają okładki, opisy i strukturę publikacji. To nie wada programu jako takiego, ale uczciwy koszt wybrania lokalnej biblioteki.
Dobrym przykładem jest wieczorne słuchanie. Wybieram książkę, ustawiam odtwarzanie i korzystam z timera snu, zamiast martwić się, że nagranie będzie grało do rana. Gdy następnego dnia chcę wrócić do konkretnego fragmentu, zakładka jest praktyczniejsza niż zapamiętywanie przybliżonej minuty. Właśnie takie drobiazgi sprawiają, że aplikacja pasuje do audiobooków lepiej niż podstawowy odtwarzacz plików.
Szybkość i wygoda bez zbędnego obciążenia
Voice sprawia wrażenie aplikacji lekkiej, ponieważ jej zadanie jest jasno ograniczone. Nie musi ładować rozbudowanego katalogu online ani budować doświadczenia opartego na ciągłym przeglądaniu treści. Dzięki temu użytkownik może skupić się na rozpoczęciu nagrania, a nie na przechodzeniu przez kolejne ekrany. W mojej ocenie ta prostota sprzyja szybkiemu uruchamianiu codziennej sesji, szczególnie gdy audiobook jest już poprawnie zapisany w urządzeniu.
Nie oznacza to jednak, że każdy problem z odtwarzaniem rozwiąże sama aplikacja. Jeśli pliki są źle nazwane, podzielone w przypadkowej kolejności albo przechowywane w trudnym do znalezienia miejscu, pierwsze przygotowanie może zająć więcej czasu. Voice nie usuwa całkowicie organizacyjnego bałaganu. Jego mocną stroną jest późniejsze słuchanie, kiedy biblioteka została już uporządkowana.
Artykuły, które warto przeczytać w następnej kolejności

Magic Tiles 3 zamienia krótką przerwę w próbę rytmu

WhatsApp rośnie dzięki rozmowom, które skupiają całe życie towarzyskie

Vehicle Masters nagradza cierpliwość i precyzję za kierownicą

Clash Royale pod presją: co się dzieje po błędzie, przerwaniu meczu i utracie połączenia

Amazon Zakupy: kiedy przyjedzie paczka? Śledzenie przesyłki w praktyce

Ludo King® i przyszłość planszówek na telefon: sama kostka już nie wystarczy
Wersja 26.6.1 pokazuje, że aplikacja jest rozwijana, ale nie traktowałbym jej jak narzędzia nastawionego na efektowne dodatki. Jej szybkość wynika przede wszystkim z prostego zakresu funkcji. To dobry wybór dla osoby, która woli kilka rzeczy działających jasno niż rozbudowany panel pełen opcji używanych raz na miesiąc.
Co dzieje się przy długich sesjach i większej bibliotece
Najciekawszy test takiego programu nie polega na włączeniu krótkiego nagrania, lecz na korzystaniu z niego przez wiele dni przy różnych książkach. Wtedy liczy się przede wszystkim utrzymanie miejsca odsłuchu, łatwe wracanie do fragmentów i możliwość szybkiego przełączania się między materiałami. Voice jest sensowny dla osób, które słuchają jednej książki przez dłuższy czas, ale także dla tych, którzy mają kilka rozpoczętych tytułów i nie chcą za każdym razem szukać odpowiedniego momentu ręcznie.
Zakładki mają tu praktyczne zastosowanie wykraczające poza zaznaczenie miejsca przerwy. Można oznaczyć fragment, do którego chce się wrócić, na przykład ważną scenę, ciekawą myśl albo miejsce wymagające ponownego przesłuchania. To szczególnie użyteczne przy audiobookach edukacyjnych i literaturze faktu. W zwykłym odtwarzaczu muzyki podobny sposób pracy często wymaga zapisywania czasu w notatniku lub pamiętania go na własną rękę.
Przy większej liczbie plików warto przyjąć prosty zwyczaj: przed rozpoczęciem książki sprawdzić kolejność nagrań i nazwy rozdziałów. Taki krok ogranicza ryzyko pomyłki podczas słuchania w ruchu, kiedy nie ma się ochoty zatrzymywać i porządkować biblioteki. To jedna z mniej oczywistych porad dotyczących Voice: kilka minut przygotowania plików może dać więcej niż szukanie idealnych ustawień wewnątrz aplikacji.
Jeżeli telefon ma mało wolnej przestrzeni, lokalny charakter odtwarzacza również wymaga rozsądnego podejścia. Audiobooki potrafią zajmować dużo miejsca, więc dobrze przechowywać tylko te tytuły, których rzeczywiście słuchamy. Z drugiej strony nie trzeba uzależniać sesji od jakości połączenia internetowego, co jest przewagą nad streamingiem w pociągu, samolocie albo miejscu ze słabym zasięgiem.
Stabilność i powrót do słuchania
W przypadku audiobooków stabilność oznacza dla mnie coś więcej niż samo odtworzenie dźwięku. Ważne jest, czy po przerwie mogę łatwo wrócić do książki, czy zakładki mają sens i czy aplikacja nie zmusza mnie do ponownego ustalania miejsca. Voice został pomyślany właśnie wokół takiego ciągłego, spokojnego słuchania. Nie jest efektownym centrum multimedialnym, lecz narzędziem do zachowania ciągłości.
Najlepiej działa w przewidywalnym scenariuszu: pliki są dostępne lokalnie, biblioteka ma czytelną strukturę, a użytkownik korzysta z aplikacji głównie do odtwarzania. Im bardziej odbiegamy od tego modelu, tym większe znaczenie ma własne uporządkowanie materiałów. Osoba oczekująca automatycznego pobierania treści, synchronizacji całej biblioteki między urządzeniami czy rozbudowanych funkcji społecznościowych może uznać ten model za zbyt skromny.
Timer snu jest jednym z elementów, które poprawiają poczucie kontroli nad długim nagraniem. Nie trzeba pilnować telefonu przed zaśnięciem ani szukać później miejsca, w którym książka grała przez wiele minut bez słuchania. W moim odczuciu taka funkcja ma większą wartość niż ozdobne dodatki, bo rozwiązuje konkretny problem powtarzający się niemal każdego wieczoru.
Zakładki pomagają także przy przerwaniu sesji w nieoczekiwanym momencie. Jeśli ktoś zadzwoni, trzeba wysiąść z autobusu albo rozmowa przy książce nagle się kończy, oznaczenie miejsca daje dodatkowy punkt orientacyjny. To ważne zwłaszcza wtedy, gdy słuchamy bez patrzenia na ekran. Aplikacja nie wymaga, aby każda przerwa była idealnie zaplanowana.
Telefon, system i ograniczenia sprzętowe
Voice działa na urządzeniach z systemem Android od wersji 9, więc jest skierowany także do użytkowników starszych telefonów, którzy nie chcą wymieniać sprzętu tylko po to, by słuchać własnych nagrań. Samo minimum systemowe nie gwarantuje identycznych odczuć na każdym urządzeniu, ale ogranicza próg wejścia. Dla osoby korzystającej ze starszego telefonu prosty odtwarzacz może być rozsądniejszy niż cięższa aplikacja streamingowa.
Warto pamiętać, że odbiór działania zależy również od sposobu przechowywania plików. Gdy audiobooki są rozrzucone po wielu folderach, korzystanie może być mniej wygodne niż w programie, który sam porządkuje bibliotekę. Z kolei użytkownik, który lubi samodzielnie decydować o lokalizacji i nazwach nagrań, dostaje większą kontrolę. To konkretny kompromis między automatyzacją a niezależnością.
Nie wybrałbym Voice jako głównego narzędzia do słuchania treści dostępnych wyłącznie online. Ta aplikacja ma sens przede wszystkim wtedy, gdy własne pliki są centralnym elementem biblioteki. Jeśli często zmieniasz urządzenia i oczekujesz, że cała historia słuchania będzie zawsze gotowa po zalogowaniu, usługa internetowa może być wygodniejsza. Voice wygrywa za to tam, gdzie liczy się dostęp do wcześniej przygotowanych nagrań bez dokładania kolejnej warstwy abonamentu.
W codziennym użyciu dobrze sprawdza się także dla osób słuchających poza domem. Przed wyjściem można przygotować kilka rozdziałów, a później korzystać z nich bez szukania po sieci. To praktyczny scenariusz na dojazdy i spacery, choć trzeba pamiętać o wolnym miejscu w pamięci. Lokalny odtwarzacz daje niezależność od zasięgu, ale nie zwalnia z rozsądnego zarządzania plikami.
Dla kogo to dobry wybór, a kto powinien go pominąć
Poleciłbym Voice osobie, która ma własne audiobooki i chce słuchać ich bez rozbudowanej otoczki. Dobrze pasuje do kolekcji kupionych wcześniej plików, nagrań udostępnionych legalnie przez autora lub materiałów przygotowanych do nauki. Docenią go także użytkownicy, dla których timer snu i zakładki są ważniejsze niż rekomendacje nowych tytułów.
To również ciekawa opcja dla kogoś, kto chce ograniczyć liczbę aplikacji na telefonie. Zamiast używać zwykłego odtwarzacza do muzyki, notatek do zapisywania miejsc i osobnego rozwiązania do zasypiania przy nagraniu, można skupić te podstawowe potrzeby w jednym narzędziu. Voice jest najbardziej przekonujący wtedy, gdy prostota oznacza mniej przeszkód, a nie brak potrzebnych funkcji.
Nie poleciłbym go natomiast osobie, która dopiero zaczyna przygodę z audiobookami i oczekuje gotowej biblioteki do przeglądania. W takim przypadku wygodniejsza może być aplikacja z katalogiem, wyszukiwaniem, zakupem lub abonamentem. Podobnie będzie z użytkownikiem, który chce automatycznego dopasowywania rekomendacji i płynnego przechodzenia między wieloma urządzeniami. Voice nie próbuje konkurować z tymi rozwiązaniami na ich własnym polu.
Trzeba też zaakceptować, że lokalne pliki wymagają odrobiny odpowiedzialności. Kopia zapasowa audiobooków, logiczne nazwy folderów i kontrola wolnego miejsca pozostają po stronie użytkownika. Dla jednych będzie to irytująca praca, dla innych zaleta, bo kolekcja nie jest związana z jedną usługą. Ja widzę w tym uczciwy kompromis, o ile przed instalacją wiemy, że aplikacja nie jest sklepem ani katalogiem treści.
Jak wypada na tle zwykłych odtwarzaczy i usług streamingowych
Zwykły odtwarzacz muzyki często poradzi sobie z samym dźwiękiem, ale nie zawsze jest wygodny przy książce trwającej wiele godzin. Muzyka zwykle składa się z krótszych utworów, a audiobook wymaga pamiętania miejsca, wracania do fragmentów i planowania zakończenia sesji. Voice jest lepiej dopasowany do tego drugiego sposobu korzystania, bo timer snu i zakładki odpowiadają na problemy, których prosty odtwarzacz może w ogóle nie uwzględniać.
Usługi streamingowe mają przewagę w odkrywaniu nowych tytułów i wygodzie gotowego katalogu. Nie trzeba samodzielnie porządkować plików, a zmiana książki zwykle zajmuje chwilę. Ich słabszą stroną bywa zależność od konta, aplikacji usługodawcy i modelu dostępu do treści. Voice wybiera przeciwną drogę: mniej automatyzacji, ale większą kontrolę nad własnymi nagraniami.
W porównaniu z rozbudowanymi menedżerami audiobooków Voice może wydawać się mniej wszechstronny. To jednak nie musi być problem. Jeśli potrzebujesz tylko stabilnego odtwarzania, zakładek i wyłącznika, dodatkowe warstwy organizacji mogą bardziej przeszkadzać niż pomagać. Jeżeli natomiast budujesz ogromną bibliotekę i oczekujesz zaawansowanego zarządzania, warto rozważyć specjalistyczne rozwiązanie o szerszym zakresie.
Ocena działania w praktyce
Pod względem odczuwanej szybkości Voice korzysta na tym, że nie próbuje robić wszystkiego naraz. Uruchomienie słuchania jest prostsze niż w aplikacji, która najpierw pokazuje katalog, rekomendacje i elementy konta. Przy długich sesjach ważniejsza od efektownego wyglądu jest przewidywalność: możliwość powrotu do nagrania, skorzystania z zakładki i ustawienia timera. Właśnie w tych codziennych czynnościach aplikacja ma najwięcej sensu.
Nie nazwałbym jej rozwiązaniem dla każdego. Jej działanie zależy od tego, czy użytkownik ma własne pliki i potrafi utrzymać w nich porządek. Nie dostajemy wygody typowej dla platform z gotową biblioteką, ale też nie musimy podporządkowywać słuchania jednej usłudze. Dla mnie to świadomie prosty wybór, a nie aplikacja, której brakuje pomysłu.
Voice jest darmowy, ma oznaczenie PEGI 3 i może zainteresować osoby szukające nieskomplikowanego odtwarzacza na Androida. Od premiery 4 lipca 2014 roku zdążył zgromadzić ponad pół miliona instalacji, a średnia ocen wynosi 4,4 na podstawie około 8,6 tysiąca ocen. Te liczby sugerują, że nie jest to niszowy eksperyment, choć same w sobie nie zastąpią dopasowania aplikacji do własnego sposobu słuchania.
Moja końcowa ocena jest pozytywna, ale konkretna: polecam Voice tym, którzy posiadają własne audiobooki i cenią spokojne, lokalne słuchanie. Timer snu i zakładki realnie poprawiają komfort, a prosty zakres funkcji pomaga utrzymać aplikację w ryzach. Jeśli chcesz katalogu, rekomendacji i automatycznej synchronizacji, wybierz raczej usługę streamingową. Jeśli jednak najważniejsze jest dla Ciebie pewne miejsce dla własnych nagrań i wygodny powrót do książki, Voice Odtwarzacz audiobooków pozostaje rozsądnym, bezpłatnym wyborem.
Pierwsze uruchomienie: od pliku do odsłuchu
Jeśli instalujesz Voice po raz pierwszy, najprościej podejść do niego jak do odtwarzacza własnej kolekcji, a nie jak do usługi, która sama dostarczy książkę. Zanim zaczniesz szukać ustawień, sprawdź, czy nagranie znajduje się w pamięci telefonu i czy wiesz, w którym folderze je zapisano. Taki krótki przegląd oszczędza frustracji: brak widocznej książki nie musi oznaczać problemu z odtwarzaczem, czasem plik po prostu jest gdzie indziej, niż się spodziewamy.
Na pierwszą próbę wybierz audiobook podzielony na rozdziały i upewnij się, że ich nazwy tworzą czytelną kolejność. Gdy części mają podobne lub przypadkowe nazwy, warto uporządkować je wcześniej w menedżerze plików. Nie trzeba od razu przygotowywać całej kolekcji. Lepiej najpierw doprowadzić do porządku jeden tytuł, uruchomić go i sprawdzić, czy taki sposób pracy odpowiada twoim przyzwyczajeniom.
Po znalezieniu nagrania wykonaj prosty test: włącz je na chwilę, zatrzymaj, a następnie wróć do aplikacji i sprawdź, czy łatwo odnajdujesz książkę oraz miejsce odsłuchu. Dopiero potem ustaw timer snu lub dodaj zakładkę. Dzięki temu szybko poznasz najważniejszy dla siebie element bez przeklikiwania wszystkiego naraz. Dla mnie właśnie takie małe, kontrolowane sprawdzenie jest lepszym początkiem niż przenoszenie całej biblioteki na ślepo.
Małe nawyki, które ułatwiają korzystanie
Przy kilku równolegle słuchanych tytułach warto przyjąć prostą zasadę: traktuj zakładki jako znaczniki do konkretnych fragmentów, a nie jako zamiennik porządku w plikach. Jeżeli w książce trafisz na ważny szczegół, oznacz go od razu, zamiast liczyć na to, że później przypomnisz sobie przybliżony czas. Przy powieści może to być ulubiona scena, a przy materiale do nauki — fragment, do którego chcesz wrócić przed kolejną sesją.
Przed dłuższą podróżą przygotuj tylko te audiobooki, których naprawdę zamierzasz słuchać, i sprawdź ich kolejność, zanim wyjdziesz. To ogranicza ryzyko, że w autobusie czy na peronie będziesz próbować rozpoznać pliki po nazwach. Zaletą takiego przygotowania jest również to, że łatwiej ocenić, ile miejsca zajmuje bieżąca kolekcja. W zamian za niezależność od połączenia internetowego trzeba samemu pilnować lokalnej biblioteki.
Jeśli audiobook służy ci do nauki, rozważ osobne foldery dla różnych tematów i zachowuj spójny schemat nazw. To nie dodaje aplikacji nowej funkcji, ale sprawia, że jej prosty model działa na twoją korzyść: mniej czasu na szukanie, więcej na słuchanie. Gdy materiał pochodzi z kilku źródeł, nie zakładaj, że wszystkie będą uporządkowane tak samo. Jednorazowe sprawdzenie podziału na części może zapobiec późniejszemu przeskoczeniu rozdziału.
Codzienny wybór zamiast rozbudowanej platformy
Wyobrażam sobie typowy dzień użytkownika Voice tak: rano wybiera przygotowaną wcześniej książkę, słucha jej w drodze do pracy, a po powrocie kontynuuje bez potrzeby szukania tytułu w katalogu. Wieczorem może przełączyć się na inny materiał i ustawić timer, jeśli słucha przed snem. W tym scenariuszu aplikacja nie musi znać gustu użytkownika ani proponować kolejnych pozycji; wystarczy, że własne nagrania są łatwo dostępne i można do nich wrócić.
To podejście będzie szczególnie wygodne dla osób, które mają już pliki z legalnych źródeł, na przykład kupione wcześniej audiobooki albo materiały do nauki. Może też pasować komuś, kto chce zachować książki niezależnie od zmian w ofercie serwisu. Nie jest natomiast skrótem do darmowego katalogu: najpierw trzeba samodzielnie zdobyć nagrania, a później zadbać o ich przechowywanie. Dobrze wiedzieć o tym przed instalacją, żeby oczekiwania odpowiadały temu, co aplikacja faktycznie ma robić.
Jeśli po pierwszej sesji uznasz, że ciągle przeszukujesz foldery albo potrzebujesz synchronizacji między urządzeniami, potraktuj to jako ważną wskazówkę, a nie błąd własnego podejścia. Być może lepiej sprawdzi się wtedy usługa z gotową biblioteką lub narzędzie do zarządzania kolekcją. Jeśli natomiast wracasz głównie do tych samych lokalnych nagrań, a timer i zakładki rozwiązują twoje codzienne kłopoty, Voice ma szansę stać się prostym, naturalnym elementem rutyny.
Zalety
- Obsługuje popularne formaty audiobooków, w tym MP3, M4B i OGG.
- Zapamiętuje miejsce przerwania, więc łatwo wrócić do słuchania.
- Regulacja prędkości odtwarzania ułatwia dopasowanie tempa narracji.
- Timer snu automatycznie zatrzymuje odtwarzanie po wybranym czasie.
- Prosty interfejs nie przytłacza zbędnymi funkcjami.
Wady
- Brak rozbudowanego katalogu audiobooków dostępnego bezpośrednio w aplikacji.
- Niektóre funkcje mogą wymagać zakupu wersji premium.
- Organizacja dużej biblioteki może być mniej wygodna bez własnych folderów.
- Synchronizacja postępu między urządzeniami może być ograniczona.
- Zużycie baterii wzrasta podczas długiego odtwarzania przy aktywnym ekranie.
Często zadawane pytania dotyczące Voice Odtwarzacz audiobooków
Czym jest Voice Odtwarzacz audiobooków i do czego służy?
Voice Odtwarzacz audiobooków to aplikacja przeznaczona do wygodnego słuchania książek, opowiadań i innych nagrań audio zapisanych w pamięci telefonu. Po dodaniu plików użytkownik może porządkować bibliotekę, wybierać konkretne rozdziały, zatrzymywać odtwarzanie oraz wracać do miejsca, w którym ostatnio przerwał. To praktyczne rozwiązanie dla osób korzystających z audiobooków bez stałego dostępu do internetu.
Jakie formaty audiobooków obsługuje Voice Odtwarzacz audiobooków?
Aplikacja została zaprojektowana z myślą o odtwarzaniu popularnych plików audio, jednak dokładna lista obsługiwanych formatów może zależeć od wersji programu i systemu urządzenia. Przed pobraniem warto sprawdzić informacje w sklepie Google Play lub App Store. Najlepiej przygotować audiobooki w powszechnie używanych formatach, takich jak MP3, ponieważ zwykle zapewniają one największą zgodność i bezproblemowe odtwarzanie.
Czy Voice Odtwarzacz audiobooków działa bez internetu?
Tak, podstawowe odtwarzanie audiobooków zapisanych lokalnie na urządzeniu może odbywać się bez połączenia z internetem. Dzięki temu aplikacja sprawdzi się podczas podróży, lotu samolotem albo w miejscach ze słabym zasięgiem. Internet może być potrzebny do pobrania aplikacji, importowania plików z usług online, aktualizacji lub korzystania z funkcji zależnych od zewnętrznych serwisów.
Czy aplikacja zapamiętuje miejsce przerwania słuchania?
Jedną z najważniejszych funkcji dobrego odtwarzacza audiobooków jest zapisywanie postępu, a Voice Odtwarzacz audiobooków został przygotowany właśnie do wygodnego kontynuowania słuchania. Po zamknięciu aplikacji użytkownik może zazwyczaj wrócić do ostatnio odtwarzanego fragmentu. Warto jednak pamiętać, że usunięcie pliku, wyczyszczenie danych aplikacji lub przeniesienie biblioteki może spowodować utratę zapisanych pozycji.
Czy Voice Odtwarzacz audiobooków jest darmowy i czy zawiera reklamy?
Dostępność bezpłatnej wersji, reklam oraz ewentualnych zakupów może różnić się w zależności od platformy i aktualnej wersji aplikacji. Przed instalacją należy sprawdzić opis programu oraz sekcję zakupów w Google Play lub App Store. Jeśli aplikacja oferuje dodatkowe funkcje premium, mogą one obejmować wygodniejsze zarządzanie biblioteką, usunięcie reklam albo rozszerzone ustawienia odtwarzania.
Voice Odtwarzacz audiobooków
Ta witryna zawiera niezależne informacje o aplikacjach innych firm i nie jest powiązana z żadną z prezentowanych tu aplikacji ani nie jest ich właścicielem, deweloperem czy dystrybutorem. Nazwy aplikacji, logotypy i znaki towarowe należą do ich właścicieli. Dane dewelopera podano w celach informacyjnych. Skontaktuj się bezpośrednio z deweloperem za pośrednictwem adresu audiobook@posteo.de, odwiedź stronę https://github.com/PaulWoitaschek/Voice lub zapoznaj się z jego https://voice.woitaschek.de/privacy_policy/.













